Nowy trudny rynek

Z tego paliwa korzystają ważne gałęzie polskiej gospodarki, ale także ogromna część gospodarstw domowych. Zachodzące na rynku gazu fundamentalne zmiany dotyczą niemal każdego. Kto straci, a kto zyska?

Krajowe zapotrzebowanie na gaz przekracza 15 mld m3, które w większości zaspokaja krajowy potentat - PGNiG. I to właśnie ta spółka na liberalizacji może ucierpieć najbardziej. Proces ten oznacza w uproszczeniu zastosowanie reguł rynkowych w handlu gazem i zniesienie barier uniemożliwiających ich stosowanie.

O tym, od kogo kupujemy gaz, powinna decydować więc cena. W praktyce nie jest to takie proste. Bo czymże np. byłaby dobra cena bez gwarancji dostaw zamówionych ilości gazu? Stabilność i wiarygodność PGNiG-u to jego niewątpliwy atut. Jednak jak przyznaje prezes Piotr Woźniak, spółkę czeka sporo pracy, by zachować udziały w rynku.

Nie będzie to łatwe, bo chętnych do gazowego tortu jest wielu, a rynek nie rośnie tak, jak się jeszcze kilka lat temu spodziewali specjaliści. Różne są tego powody; do kluczowych należą postęp technologiczny oraz coraz mniejsza energochłonność istotnych z punktu widzenia gazowników branż. Bój rozegra się o to, co jest.

Klient i klient

Liberalizacja rynku gazu dotknie szczególnie niedawnego monopolistę - naturalnym celem ataku jest dla konkurencji spółka, która dominuje na rynku.

Jeszcze niedawno na każde 100 m3 gazu dostarczanego do klientów aż 97-99 m3 pochodziło od naszego potentata. To już przeszłość. Według różnych eksperckich szacunków, udział ten spadł poniżej 90 proc. i nadal będzie malał. Kluczowe pytanie - do jakiego poziomu?

Spółka już w ubiegłym roku zjednywała sobie klientów, proponując im bonusy. A warto pamiętać, że w biznesie gazowym klienci są równi tylko w teorii. Najcenniejsi to - rzecz jasna - ci, którzy odbierają największe partie surowca. Mogą oni liczyć na największe upusty cenowe, większą elastyczność dostaw, wybór punktów odbioru.

Przy okazji prezentowania wyników finansowych za 2015 rok wiceprezes ds. handlowych PGNiG Maciej Woźniak nie ukrywał, że spółka będzie walczyła o klientów biznesowych i przygotowała dla nich specjalną ofertę.

A jaki jest punkt widzenia drugiej strony? Niektóre firmy kupują od PGNiG miliardy metrów sześciennych gazu. Dla nich oferta tańsza o kilka groszy "za kubik" oznaczałaby teoretycznie duże oszczędności. Jednak do zmian dostawcy wcale się nie palą. Bo znów:

- Cena to bardzo ważny czynnik. Do tego jednak dochodzą jeszcze gwarancje dostaw czy miejsce ich realizacji. Dopiero wówczas możemy ocenić wartość propozycji - mówi Witold Szczypiński, wiceprezes Grupy Azoty, największego w kraju odbiorcy gazu ziemnego.

W połowie kwietnia PGNiG i Grupa Azoty podpisały nową umowę na sprzedaż paliwa gazowego. Na podstawie umowy ramowej i podpisanych kontraktów dwustronnych PGNiG będzie dostarczało gaz ziemny do pięciu podmiotów z Grupy Azoty - w tym do spółek w Tarnowie, w Puławach, w Policach, w Kędzierzynie i "Siarkopolu".

Wszyscy zadowoleni

Nowa umowa będzie obowiązywała stosunkowo długo, bo aż do września 2019 r. Wielkość dostaw w całym okresie obowiązywania umowy może wynieść łącznie nawet 4,5 mld m3 gazu. Wartość kontraktu szacuje się na ok. 3,3 mld zł.

- Podpisana umowa z naszym największym, a zarazem strategicznym odbiorcą gazu, to "nowe otwarcie" w historii naszych relacji. Cieszę się, że wypracowaliśmy z Grupą Azoty nowe satysfakcjonujące zasady kilkuletniej współpracy. Stale wsłuchujemy się w potrzeby naszych klientów i dzięki temu cieszą się oni przewidywalnymi warunkami dostaw. Jestem przekonany, że pozwoli to PGNiG nie tylko utrzymywać pozycję lidera na rynku gazu ziemnego w Polsce, ale również przyczyni się do szybkiego wzrostu sprzedaży - skomentował wiceprezes Maciej Woźniak.

Zadowoleni byli także chemicy z Azotów i nie ma powodu, by przypisywać to, co biznesowe, jedynie kurtuazji.

- Dzięki podpisaniu kontraktów, otrzymujemy nie tylko gwarancję stabilnych dostaw, ale także rynkowe mechanizmy zapewniające pozyskiwanie gazu w cenach powiązanych z indeksami giełdowymi - podkreślał Mariusz Bober, prezes Grupy Azoty. - Umowa wprowadza innowacyjne rozwiązania dla realizowanych dostaw, które wynikają z konkurencyjnej oferty naszego strategicznego partnera. Nie bez znaczenia jest również fakt, że nasza współpraca, oparta na rynkowych rozwiązaniach, to zacieśnienie współdziałania dwóch kluczowych dla polskiej gospodarki grup kapitałowych.

Jedna ze stron kupuje gaz w konkurencyjnych cenach, druga - ma pewnego kontrahenta; trzeci zadowolony to główny właściciel obu spółek - Ministerstwo Skarbu.

- Podpisanie umowy między dwoma ważnymi podmiotami Skarbu Państwa dowodzi, że patriotyzm gospodarczy to konkretne idee, cele i - przede wszystkim - realizacje, których następstwem jest silna i niezależna Polska, atrakcyjna dla inwestorów, przyjazna dla przedsiębiorców - mówi, komentując porozumienie, Dawid Jackiewicz, minister skarbu.

Bój o średniaka?

Wielcy odbiorcy są szczególnie pożądani i doceniani; także dlatego, że z oczywistych względów jest ich niewielu. W obecnej sytuacji wydaje się jednak, że ta grupa (około 35 firm) będzie nadal korzystała głównie z usług PGNiG. Oczywiście idealnym rozwiązaniem dla odbiorców gazu jest posiadanie kilku dostawców, ale skala potrzeb największych spółek powoduje, że firm spełniających ich wymagania jest niewiele, a prym wśród nich wiedzie państwowy potentat.

Inaczej rzecz ma się w przypadku drugiej dużej grupy odbiorców gazu. Chodzi o mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. Ich liczba sięga 270 tys., a zużycie gazu wynosi 4,6 mld m3. I tu jest się o co bić!

Co ważne, przedsiębiorstwa te działają w całym kraju i często podlegają lokalnym uwarunkowaniom. Są także elastyczniejsze od wielkich spółek i - jak uczy doświadczenie - bardziej skłonne do zmiany dostarczyciela gazu. Jako takie są dużo łatwiejszym celem dla niezależnych od PGNiG dostawców gazu.

To powoduje, że na przykład takie firmy energetyczne jak EWE czy Duon (ten ostatni został przejęty przez Fortum) intensywnie i często ze sporymi sukcesami szukają nowych odbiorców.

Szefowie obu spółek wielokrotnie deklarowali, że chcą rozszerzyć bazę odbiorców. Po części im się to udaje, bo - jak wynika z danych URE - klientów zmieniających dostawców gazu systematycznie przybywa. W ciągu czterech lat (2012-2015) liczba zmian sprzedawcy gazu w segmencie klientów biznesowych wyniosła około 4,4 tys. Duon miał w niej aż 30-procentowy udział.

Wrażliwe paliwo

Większość niezależnych dostawców gazu twierdzi, że czynnikiem spowalniającym proces liberalizacji jest fakt obowiązywania taryfy. W tej kwestii czeka nas już wkrótce łagodna rewolucja. Ministerstwo Energii przedstawiło bowiem projekt zmian w ustawie Prawo energetyczne, który jeszcze w tym kwartale ma trafić pod obrady rządu. Kluczowym elementem zmian jest zniesienie obowiązku zatwierdzania taryf.

Dochodzenie do tego stanu prawnego ma być stopniowe. Ministerstwo Energii proponuje, aby już w kwietniu 2017 roku zlikwidować obowiązek taryfowy dla największych firm. Pół roku później dla tych mniejszych. Dla indywidualnych odbiorców taryfy obowiązywałyby jeszcze przez osiem lat.

Rząd nie zdecydował się na zniesienie obowiązku zatwierdzania taryf jednocześnie dla wszystkich grup odbiorców, bo nagłe uwolnienie taryf mogłoby zdestabilizować budowany wciąż rynek. Dzięki etapowaniu procesu odchodzenia od taryfy możliwe będzie elastyczne reagowanie i przeciwdziałanie ujawniającym się problemom.

W projekcie czytamy, że zakłada się całkowitą rezygnację z regulowania cen gazu ziemnego poprzez wprowadzenie do Prawa energetycznego przepisu przewidującego zwolnienie z obowiązku przedkładania taryfy do zatwierdzenia przez prezesa URE przedsiębiorstw energetycznych posiadających koncesję na obrót paliwami gazowymi lub koncesję na obrót gazem ziemnym z zagranicą i prowadzących działalność gospodarczą w dziedzinie sprzedaży paliw gazowych. Gaz to paliwo "społecznie wrażliwe".

Dlatego najpóźniej zniknie taryfa dla gospodarstw domowych. Urzędowa regulacja cen to rodzaj bezpiecznika, a przy likwidacji taryf każdy rząd obawiałby się możliwej podwyżki cen gazu i - związanego z tym -wzrostu niezadowolenia społecznego. Stąd też długi czas zmian i margines czasu na ewentualne "autopoprawki".

Przy okazji dostaw gazu dla odbiorców indywidualnych rodzi się jeszcze jeden problem. Nie jest tajemnicą, że dostarczanie surowca dla najmniejszych odbiorców to działalność niedochodowa. Tak zwani kuchenkowicze zużywają tak małe ilości gazu, że zysk ze sprzedaży nie pokrywa kosztów zagwarantowania bezpiecznego użytkowania sieci. Teoretycznie możliwa jest więc sytuacja, że zabrakłoby chętnych do dostarczania gazu Kowalskim. Z jednym wyjątkiem - obowiązek zagwarantowania dostaw spoczywa na PGNiG.

Zniesienie taryf dla indywidualnych odbiorców jest zatem koniecznością. Chodzi jednak o to, aby PGNiG nie ponosił strat na sprzedaży.

Specjaliści są zgodni, że liberalizacja krajowego rynku gazu będzie postępowała. Zresztą plan likwidacji taryf to nic innego, jak odpowiedź na zarzuty ze strony Brukseli. Projekt ma bowiem na celu wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 10 września 2015 r., stwierdzającego niezgodność z prawem unijnym przepisów dotychczasowej ustawy.

Brak taryf z pewnością przyczyni się do jeszcze szerszego zainteresowania naszym rynkiem gazu przez zagraniczne podmioty. Należy również pamiętać, że rozwojowi rynku sprzyja także wzrost niezależności gazowej naszego kraju.

Dariusz Malinowski (Nowy Przemysł)

Źródło: biznes.onet.pl, 01.07.2016 r.

Nowy e-BOK EWE już dostępny!

Ruszył nowy e-BOK EWE, dostępny dla Klientów 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

e-BOK EWE to przyjazna i łatwa w obsłudze platforma, w której Klienci mogą prosto i szybko sprawdzić swoje rachunki, podać stan gazomierza, sprawdzić zużycie czy też skorzystać z ekofaktury.

Zobacz co oferuje nowy e-BOK EWE